Kolejna grupa zadowolonych dzieci powróciła z kolonii letnich w Murzasichlu. Turnus trwał od 11 do 24 lipca, a uczestniczyło w nim 40 dzieci i 6 osób kadry. 

Kolonistami były dzieci ze świetlic Caritas DWP mieszczących się przy ul. 11 Listopada 17/19, ul. Garwolińskiej 4a, ul. Korkowej 27 w Warszawie, oraz  ze świetlicy na Ługach 58 w Otwocku.
Wyjechaliśmy w poniedziałek rano 11 lipca i bardzo szybko chcieliśmy znaleźć się w Murzasichlu, gdyż dla części dzieci miejsce to było już bardzo dobrze znane i je polubiły na wcześniejszych koloniach.  Inni znali to miejsce tylko z opowieści, więc tym bardziej byli go ciekawi.  Na miejscu przywitał nas uśmiechnięty jak zawsze p. Stanisław Chowaniec i jego żona Elżbieta oraz ich synowie.  Szybko wypakowaliśmy bagaże i udaliśmy się na kolację. Nasza p. kierownik Kamila Srebrzyńska –Bukrejewska przygotowała dla nas wiele atrakcji i niespodzianek. Dzięki  jej operatywności mogliśmy zakosztować kąpieli w wodach termalnych w Bukowinie Tatrzańskiej, podziwiać widoki z Hali Kondratowej, przejrzeć się w wodach Morskiego Oka, czy też uczestniczyć  w niedzielnej Eucharystii na Wiktorówkach.  Realizując program kolonijny „Wakacje z Janem Pawłem II” nawiedziliśmy Sanktuarium Maryjne na Krzeptówkach w Zakopanym, oddając hołd relikwiom błogosławionego Jana Pawła II. Dużą przyjemność sprawiła  nam wycieczka do Zakopanego, gdzie odwiedziliśmy Muzeum Tatrzańskie,   cmentarz na Pęksowym Brzysku oraz najstarszy kościół Matki Boskiej Częstochowskiej z 1847 roku. Odbyliśmy także spacery do Majerczykówki, przez Budzowy Wierch oraz do Poronina aż po Galicową Grapę, gdzie miejscowi górale wznieśli w 1910 roku krzyż upamiętniający bitwę pod Grunwaldem. Ponadto dowiedzieliśmy się jak ważne jest, by zawsze po sobie posprzątać na tatrzańskich szlakach. Chodzi o to, by nie przyzwyczajać zwierząt zwłaszcza niedźwiedzi, do zależności od człowieka tzn. by nie zachodził proces syntropii.  Koloniści mogli sprawdzać swoją wiedzę podczas licznych konkursów wiedzy kolonijnej, ogólnej wiedzy, itp. W drugiej części turnusu odbył się chrzest kolonijny, który był iście z nieba. W drodze powrotnej z Poronina zmoczyła nas taka ulewa, że nawet bieliznę niektórzy mieli mokrą. Gdy już wszyscy wysuszyli się otrzymali imiona kolonijne, nadane przez p.kierownik. Kadrze wiele radości sprawiły jej karykatury rysowane przez dzieci, które następnie zostały omówione na forum całej kolonii. Ważną częścią każdej kolonii są wieczorne dyskoteki, na których wszyscy doskonale bawiliśmy się. Podczas jednej z nich odbył się pokaz przebrań kolonijno-karnawałowych, w którym udział wzięła także nasza rozbrykana kadra. Każdy z uczestników miał także możliwość zapoznanie się z historią Podhala, tradycyjnymi góralskimi strojami, muzyką, a nawet spróbować zatańczyć podhalański taniec, gdyż odwiedził nas miejscowy zespół ludowy, składający się głownie z młodych ludzi. Każdy mógł też spróbować tradycyjnych oscypków, które powinny być wykonane w odpowiedniej proporcji z mleka owczego i ewentualnie krowiego. Na zakończenie wszyscy uczestnicy naszego wyjazdu otrzymali niespodzianki, prezenty i dyplomy.  Podczas naszego pobytu w Murzasichlu padał czasem deszcz, ale mimo to wszystkim dobry humor dopisywał. I nie zepsuł go nawet gips, który został założony na złamane ręce Iwony i Izy. Dziewczynki zniosły trudy dzielnie i do końca wyjazdu doskonale sobie radziły.  Każdemu z nas ten czas kolonii minął bardzo szybko, wydawało się, jakby to był zaledwie tydzień, tyle to było atrakcji i wycieczek. Do zobaczenia za rok na tatrzańskich szlakach, łatwo będzie nas rozpoznać – uśmiechnięte buzie i ochota do dalszego marszu to znak nasz rozpoznawczy.

Autorka materiału: Paulina Rozynek